roksana-sesja-zdjeciowa-gdansk-gdansk-stare-miasto

Gdańsk jest pięknym miejscem do życia i pracy. Chociaż możemy się spierać, w którym mieście żyje się lepiej: Gdańsku, Gdyni czy Sopocie.  Każde z tych miejsc będzie mniej lub bardziej odpowiadało poszczególnym typom, grupom ludzi, ich zajęciom, przyzwyczajeniom, tym co lubią i nie lubią robić w wolnym i niewolnym czasie.

Jednak musimy przyznać, że duże miasta to również duże możliwości, zarówno pod względem pracy, jak i rozrywki. Z jakiegoś powodu te 80% ludności Europy mieszka w miastach. Nie da się również zapomnieć, że Gdańsk leży nad morzem i zaraz ktoś będzie się ze mną spierał, że to nie morze tylko zatoka. Zwał jak zwał ważne, że mamy plażę, wodę i piękne miejsce do wypoczynku, które jest dla wszystkich wolne i dostępne niezależnie od poziomu dochodów, wykonywanego zawodu czy statusu społecznego.

Praca jako fotograf w Gdańsku to dużo przyjemności ale też duże ułatwienia i wielki potencjał. Umawiasz się z modelką w Parku Oliwskim i trafiasz do nieziemskiego otoczenia zieleni. Możesz zdjęciami zagrać Alicję z Krainy Czarów, postać z wioski Hobbitów, czy na co Ci tylko wyobraźnia pozwoli.

Innym razem wybierasz do centrum a do Twojej dyspozycji pozostają zabytkowe uliczki i kamienice Starego Miasta, które nie jedno już przez te wszystkie lata widziały i słyszały. Magia miejsca unosi się w powietrzu a Ty tylko musisz ją uwidocznić na zdjęciu.

W pewnym momencie ktoś w tym mieście miał również sen. Przyśniło mu się, że chciałby mieć w Gdańsku drugi London EYE, w związku z tym w samym środku postawił koło widokowe. Jako fotograf nie mam nic przeciwko, odpowiednie ujęcie i w prosty sposób tworzy nam się romantyczna sceneria niczym z filmu o wielkiej i wiecznej miłości.

A jak już masz trochę dość Gdańska to wsiadasz w auto i ruszasz na Kaszuby. Tam znajdziesz odrobinę folkloru, trochę wolniejszego życia, może uda Ci się uchwycić inne spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość lub zobaczysz znaczenie innych wartości.

Fotograf i Gdańsk to taka mała symbioza, mamy wiele cech wspólnych, ułatwiamy sobie wzajemnie życie i pracę. Gdańsk lubi być fotografowany, nawet jak stanowi tylko tło. To po prostu sprawia mu przyjemność, gdy ktoś uwiecznia go na zdjęciach. Może dlatego, że chciałby być wieczny a zdjęcia pomagają mu w osiąganiu tego celu. Z kolei dla fotografa to ułatwienie jak nie tylko modele ze nim współpracują ale również tło.

fotograf gdańsk sesja zdjęciowa na starym mieście modelka na mariackiej

Fotograf i Gdańsk to także kłębowisko sprzeczności. Gdańsk sfotografowano już na tysiące sposobów. Z aparatami w ręku byli tu już prawdziwy profesjonaliści  i zupełni amatorzy. Każdy zakątek został spenetrowany, każda ścieżka wydeptana, wszędzie wepchnięto wścibskie nosy i z każdej perspektywy próbowano wykonać najlepsze zdjęcie. Nie ma co ukrywać, że dla fotografa większe pole do popisu dają miejsca nieodkryte, te w których jeszcze nikt nie nacisną spustu migawki. Jednak jak nie kochać tego Gdańska, nawet jeżeli nie tylko Ty go kochasz i nie tylko Ty chcesz podziwiać go na zdjęciach.

Fotograf i Gdańsk to takie naturalne połączenie tradycji, historii i nowoczesności. Tutaj pomniki świadczące o niezwykłych dokonaniach, mieszkańcy kształtujący to miejsce wspomnieniami a obok powstaje nowa historia, w przestrzeniach, których potencjału wcześniej nie wykorzystywano. Fotograf to też takie połączenie dwóch sprzeczności. Z jednej strony o powstawaniu fotografii moglibyśmy rozmawiać godzinami, z drugiej obecny świat goni do przodu a od nas wymaga zmian i kroczenia za nim z otwartym umysłem ku nowoczesności.

Fotograf i Gdańsk to zbiorowisko ludzi. Gdańsk pamięta historie swoich mieszkańców. Tych, którzy przypływali łodziami z dalekich krain, ładowali zborze do spichlerzów, handlowali zamorskimi specjałami u brzegów Motławy. Pamięta też tych, którzy obecnie co piątkowy wieczór przesiadają w licznych restauracyjkach nad rzeką, przyjeżdżają na doroczny jarmark dominikański, czy wpadają tylko na chwilę w odwiedziny do rodziny lub znajomych. Fotograf też pamięta. Pamięta, gdy robił zdjęcia mamie z dużym brzuchem, później krzyczącego niemowlaka w czasie chrztu, podrośniętego wyrostka w komunię, młodzieńca w bierzmowanie a historia toczy się dalej.

Czasami wydaje mi się, że fotograf i Gdańsk nie mogliby żyć oddzielnie. Ja w tym momencie, nie wyobrażam sobie, że mógłbym od tak po prostu zostawić to miejsce a i Gdańsk potrzebuje swojego opiekuna, biografa, dokumentalisty, który dość regularnie będzie obchodził wszystkie jego uliczki, zakątki i kamieniczki, żeby sprawdzić jak zmienia się to miasto oraz będzie utrwalał jego obraz dziś dla przyszłych pokoleń.

 

Zobacz także