nocna sesja zdjęciowa - Gdańsk - modelka Sandra, Klip, Kręcenie Klipów, Video ,Kręcenie Wideo ,Filmowanie , Zdjęcie Na Startym Mieście, Sesja Nocą , Sejsa WGdańsku , Sesja Nocą W Gdańsku , Zdjęcia W Gdańsku ,Fotografia W Gdańsku , Fotograf Gdańsk ,Fotograf Gdański ,Fotogram Z Gdańska ,Zdjęcia Nocą W Gdańsku ,Zdjęcia Nocą ,Sesja Nocna ,Portret Nocą ,Sesja Zdjęciowa Nocą ,Nocna Sesja Zdjęciowa ,Fotografia Portretowa ,Fotografia W Gdańsku ,Zdjęcia W Gdańsku

Nocna sesja zdjęciowa – Kobieta z bursztynem, czyli nocny spacer po Gdańsku

Co można robić nocą w Gdańsku z kobietą u boku? Yyy… no jasne, że zdjęcia. Jakby kobiet było kilka i jeszcze gdyby umiały tańczyć to pewnie nakręcilibyśmy klip ;). Ale o klipach, filmach i innych ruchomych obrazkach będzie przy okazji Gdyni, i właściwie to zupełnie innym razem.

Moim okiem, bez mapy i ściągi w postaci przewodnika, kilka słów o Gdańsku:

Czy Gdańsk umiera nocą? – Nie

Największa atrakcja Gdańska? – wieczorny spacer po Mariackiej i Starym Mieście

Co warto zobaczyć w Gdańsku? – Damę/Kobietę z łasiczką/bursztynem albo innymi słowy Sandrę siedzącą w oknie wystawy sklepu z bursztynami.

Gdybyś zobaczył ją w tamtym momencie w otoczeniu bursztynów… Tak, byłbyś zachwycony czarem tego miasta.

A gdybyśmy właśnie tak promowali Gdańsk? Poprzez sesje zdjęciowe gdańszczanek, fotografię portretową mieszczanek, zdjęcia dziewczyn z Kaszub, Kociewia, Żuław, Powiśla, Borów Tucholskich?

Kulturę regionu poznajemy stykając się z ludźmi, którzy tam mieszkają. Nasuwa się samo przez się, żeby promować region pokazując fotografię portretową ludzi w ich naturalnym otoczeniu.

Czy Gdańsk jest kaszubski? Zdania w tym temacie są podzielone.

Zgadzamy się, że Gdynia to Kaszuby, Kartuzy są kaszubskie, Kościerzyna też, ale Gdańsk….

Sandra na pewno jest Kaszubka, gdyż pochodzi z Kartuz. Ja nie jestem Kaszubem, chociaż mieszkam pod Gdynią. Na szczęście stolemowie są nasi wspólni, bo pomorscy. A o kim ja właściwie mówię? Kto to są Ci stolemowie?

Wróćmy trochę do historii, bo ona kształtuje ludzi i miejsca, wpływając na to kim i gdzie dzisiaj jesteśmy. Wbrew pozorom zatrzymanie się i powrót do przeszłości potrafi czasami otworzyć nam oczy. Spróbujmy:

Dawno, dawno temu w symbiozie z ludźmi, na pomorskiej ziemi żył lud olbrzymów, których nazywano stolemami. Każdy ze stolemów był większy od najwyższej gdańskiej budowli. Pewnego razu stolemowe dziecko bawiło się na świeżym powietrzu. Z zaciekawieniem przyglądało się oraczowi, który pracował opodal pługa i konia. Maluch z rodu stolemów uznał, że przyniesie oracza do domu, by pokazać rodzicom.

Jednakże rekcja rodziców była zgoła odmienna od tej spodziewanej przez dziecko. W domu padł rozkaz odniesienia człowieka na pole i pozostawienie go w spokoju. Reakcja rodziców o czym stolemowa dziecko do końca nie wiedziało, wynikała ze strachu. Ród stolemów wierzył w legendę, że właśnie Ci mali ludkowie będą kiedyś rządzić światem i przyczynią się do zagłady stolemów.

W wyniku tej sytuacji pełni obaw stolemowie uciekli z pomorskiej ziemi i osiedlili się w Skandynawii, gdzie stopniowo z roku na rok ród wymierał. Pewnego dnia na świecie został już tylko jeden stolem. Opowieści marynarzy pełne były najróżniejszych historii, w których to stolem na przemian topił i ratował statki.

W tym czasie miasto Gdańsk przeżywało silny rozwój. Do grodu przypływały statki a wraz z nimi pojawiali się kupcy i handlarze. Wtedy też budowano kościół Mariacki. Pracami kierował najsłynniejszy w mieście artysta – Baltazar. I tak pewnego dnia mistrz architektury i budownictwa wyjrzał z okna wieży mariackiej i ku swojemu zdziwieniu dostrzegł zbliżającego się do Gdańska szybkim krokiem olbrzyma. Jak nie trudno się domyślić nie tylko on dostrzegł wielkoluda. W mieście wybuchła panika, pozamykano bramy, podniesiono mosty, wystawiono armię a sami mieszczanie włącznie z radą miasta i burmistrzem schowali się w piwnicach mówiąc o rychłej zagładzie Gdańska. Tylko Baltazar ostał się na swoim miejscu i jak przystało na kapitana statku, postanowił swojego stanowiska nie opuścić aż do śmierci.

Stolem, który przybył do miasta był również bardzo zdziwiony. Nie mógł zrozumieć, dlaczego mieszkańcy poukrywali się przed nim ale jednocześnie zostawili zbudowany specjalnie dla niego piękny stołeczek. Długo się nie zastanawiając stolem rozsiadł się wygodnie na wieży mariackiej stwierdzając, że nie zaszkodziłoby, gdyby stołeczek byłe lekko szerszy. Znużony chwilą bezczynności zaczął nawoływać burmistrza. Jednakże burmistrz znajdował się ukryty głęboko w piwnicach miasta. Na spotkanie w roli reprezentanta zdecydował się Baltazar.

Okazało się, że stolem w Skandynawii był bardzo samotny, jako jedyny żyjący z rodu, dlatego też postanowił odwiedzić rodzime Pomorze. Olbrzym był bardzo wdzięczny mieszczanom za tak piękny stołeczek i postanowił się odwdzięczyć. Wyjął z kieszeni całą garść upominków. Były to kamienne rzeźby przedstawiające ptaki, krokodyle, lwy, jelenie, żółwie, ryby, jaszczurki, smoki, gryfy oraz podobizny najwymyślniejszych potworków, bóstw, rycerzy, królów i siłaczy a także garść kulek, które przyniósł z myślą o zabawkach dla dzieci. Stolem nie przewidział jednak faktu, że kulki były tak wielkie, że żaden ludzki siłacz-atleta nie byłby w stanie ruszyć takiej zabawki, nie mówiąc już o dziecku, chociaż nikt nie zamierzał go wyprowadzić z błędu.

Baltazar jak przystało na delegację, grzecznie podziękował za upominki a, że był architektem z krwi i kości przez co nie było mu obojętne jak będzie wyglądało jego rodzinne miasto, długo nie musiał się zastanawiać nad tym co począć z tak dziwnymi prezentami.

Wyjaśnił stolemowi, że rzeźby wyglądałby najlepiej, gdyby zdobyły szczyty gdańskich kamienic, skąd w każdym momencie będą przypominać gdańszczanom o stolemowej hojności. Natomiast kulki dla dzieci znalazły zastosowanie jako dekoracja wejść do najpiękniejszych kamienic i pałaców.

Widząc dobre nastawienie stolema, mieszkańcy wyszli z ukrycia, spuścili mosty i otworzyli bramy. Stolem na odchodne, trochę również dla żartu, chlusną w mieszczan wodą z Motławy, tym samym dając miastu pożywienie w postaci ryb na cały tydzień. Mieszkańcy Gdańska na pamiątkę tego dnia postanowili zostawić kształt wieży mariackiej w ówczesnej formie, czyli „stolemowego stołka”.

[Na podstawie: Legendy Gdańskie, Jerzy Samp, Stolemowe Dary]

I jak podobała się Wam taka historia miasta?

To może zdjęcie z gryfem, fotografia ze smokiem, sesja zdjęciowa u boku króla. A może portret na tle stolemowych kulek?

Pamiętajcie, żadne inne miasto nie może poszczycić się stolemowymi podarkami!

Powiedzcie mi, po niedzielnym spacerze gdańskim Starym Miastem z dzieckiem u boku i świderkiem w dłoni, kiedy patrzyliście na kamienne kule porozrzucane niby przypadkiem pod gdańskimi kamienicami, wokół czego krążyły Wasze myśli?

Dobra to tyle z wykładów z historii :) Wracając do zdjęć, to była dość spontaniczna sesja z Sandrą, choć pomysł nocnych zdjęć chodził już za mną od dłuższego czasu. Na szczęście mojej modelce zbytnio nie przeszkadzała niska temperatura a i uwinęliśmy się dość sprawnie. Zero lamp błyskowych, tylko aparat i jasne szkło Nikkor 50mm f1.4. Nikon D810 faktycznie radzi sobie naprawdę fajnie w wysokim iso, więc to kolejny jego plus, iso 64 jak 6400 miód malina ;) Co do szumów na iso 4000 – 6400 to są w pełni akceptowalne, choć pewnie w Nikon D5 ;) wygląda to znacznie lepiej, ale to jakby zupełnie inna kategoria. Cena po prostu powala :D Choć jest jeszcze jeden aspekt przy Nikonie D5, jak plotki głoszą przy niskich czułościach radzi sobie słabo … Kwestia jak wygląda to ‚słabo’, aczkolwiek moim skromnym zdaniem D4/5 to stricte czysto reporterska maszyna, a D810 jest stworzone bardziej pod zdjęcia w studio. Ilość pikseli – 36,3 mln, ISO 64 – daje naprawdę bogatą tonalność. Do obróbki, retuszu zdjęć coś wspaniałego. Aczkolwiek wielkość plików nijako trochę zniechęca do używania go do reportażu czy fotografii ślubnej. Niby można pracować w rawach w rozmiarze S i nijako ograniczyć ich wielość … Tylko kto mając taką maszynę będzie się ograniczał ;)

Zobacz także