zawiaty fotografia reklamowa, zdjęcia ośrodka

Wakacje, wakacje a gdzie na wakacje z dzieckiem? A do Zawiat na przykład.  – Gdzie? – Do Zawiat.  – Yyy… Widzę, że bez kilku słów wstępu się nie obejdzie. Zawiaty to ośrodek wypoczynkowy położony na Kaszubach, którego oferta kierowana jest głównie do rodzin z dziećmi. 80% klientów ośrodka to stali goście, czyli ktoś tam kiedyś pojechał, zobaczył, że jest tam miło, spodobało mu się i tak wraca co roku, ściągając za sobą rodzinę, przyjaciół, znajomych i sąsiadów. Świetna sprawa prawda? Wielu właścicieli firm marzy o takim profilu klienta. Jednakże jest w tym jeden mały szkopuł, to co jest główną siłą ośrodka, jest tym samym jego największą słabością – Zawiaty to miejsce dla rodzin z dziećmi. A rodziny powracają dopóki dzieci chcą z rodzicami wyjeżdżać na wakacje. A co później? Niestety cykl życia produktu się kończy. Z tego powodu, pomimo tego, że ośrodek w sezonie ma pełne obłożenie, musi przyciągnąć nowych klientów. Tylko jak to zrobić w dzisiejszych czasach bez nowoczesnej strony internetowej? (takiej Zawiaty do niedawna jeszcze nie posiadały).

A jak już nowa strona www to potrzebne są rzeczywiste zdjęcia oddające klimat ośrodka i otoczenia. I tu właśnie pojawiamy się my – AM-ki i sesja zdjęciowa na www. Wkraczamy z pełnym rynsztunkiem, można by rzec prawie o brzasku. Haha z tym brzaskiem to drobna przesada, ponieważ z tym zleceniodawcą to już nie pierwsza nasza sesja i jak Sylwia mówi 7:00 to my wiemy, że jak zjawimy się o 8:00, a jeszcze lepiej 8:30, to będzie wprost idealnie, a dla nas godzinka snu, szczególnie w sezonie sesji zdjęciowych ślubnych i zdjęć weselnych, to jak złoto.

Sesja zdjęciowa na www miała plan ambitny. Może nawet nie ambitny a wykraczający nawet poza Adama „damy radę”. U nas w przewidywaniu realności/racjonalności zleceń i czasu ich wykonania często z Adamem wcielamy się w dobrze znane role dobrego i złego policjanta.  Ja zwykłem mówić „Za mało czasu. Nie wyjdzie tak fajnie jak moglibyśmy to zrobić, gdybyśmy mieli więcej czasu. Odpuśćmy. Zróbmy to za rok. Zastanówmy się nad tym. Stwórzmy to jak już będziecie wiedzieli czego dokładnie chcecie.”  Z kolei Adam, gra tego dobrego i  mówi: „Damy radę, nie martwcie się. Michał przesadza. Michał tak zawsze.” Oczywiście jak staniemy na rzęsach to zwykle dajemy rady. W sumie to podejście jest poniekąd słuszne, tak sądzę, w dyskusjach nad tematem zdjęć,  przydaje się trochę pesymizmu i trochę optymizmu, pozwala to urealnić cel, zamierzenie zdjęciowe, znaleźć gdzieś ten optymalny kompromis. Więc po takiej burzy mózgów, jak było już powiedziane, dajemy rady ;)

Jak zastanie nas noc, bo ktoś słabo określił ramy czasowe, to ewentualnie będziemy uzależnieni od prądu. Będzie prąd –  zrobimy sesje. Nie będzie prądu – zrobimy tyle zdjęć, aż  nie padną baterie, w końcu sprzęt jest pierwsza klasa, a nocna sesja zdjęciowa na www i nie tylko, również jest ciekawym materiałem. (ZOBACZ WIĘCEJ).

Jak zastanie nas deszcz to albo go przeczekamy albo przełożymy zdjęcia na inny dzień.

Jak zastaną nas inne niespodziewane sytuacje, bo, np. zawiedzie czynnik ludzki (czynnik ludzki ma to do siebie, że czasami zawodzi),  to również je rozwiążemy. W końcu nie jesteśmy tylko po to, żeby zrobić zdjęcia i do domu, tylko zależy nam, żeby te zdjęcia  wyglądały, i nie jakoś a dobrze. Przecież się na nich podpisujemy! (ZOBACZ WIĘCEJ).

Wracając na wakacje …pfuu…. Na sesję zdjęciową do Zawiat, naszym zadaniem była kompleksowa sesja zdjęciowa na www. Plan zakładał: zdjęcia ośrodka, poszczególnych domków i ich wyposażenia, miejsc wspólnych takich jak restauracja, kawiarnia, sale bankietowe ale przede wszystkim miejsc przyjaznych dzieciom, bo to one są najważniejszymi gośćmi tego ośrodka. A jak miejsca przystosowane do dzieci pokazać bez dzieci? Raczej to byłaby słaba koncepcja, dlatego tym razem to dzieci były naszymi głównymi aktorami.

Trochę trzeba było te towarzystwo ogarniać, łapać i zabawiać, bo to przecież pozować do zdjęć samo nie będzie. Ogólnie z organizatorów to tylko Sylwia posiadała dzieci więc potrafiła je zaanimować, reszta ekipy uczyła się na błędach. Ani na przykład wyrwało się do jeszcze niemówiącego szkraba „Olek, czy mogę Ciebie prosić, żebyś przestał bawić się tym samochodem i przeszedł do basenu z piłeczkami”. Uwierzcie mi, wszyscy zareagowali prócz Olka. Cała sala wybuchła śmiechem, a jakoś Olek nie raczył pójść do basenu z piłeczkami;) (zastanowiłbym się w ogóle czy cokolwiek zrozumiał z tej wypowiedzi, a nawet jeżeli zrozumiał jakiekolwiek słowo, to i tak nie miał zamiaru tego pokazywać). Marta z kolei zabawiając szkraby do zdjęć nad jeziorem nie ogarnęła prędkości z jaką dzieciaki wbiegają do wody, w szczególności jak bardzo chcą pomoczyć spodnie. Ja miałem problem, które dzieci są „nasze”, znaczy się mogę im robić zdjęcia, a które są gośćmi ośrodka i przypadkowo wkradają mi się w kadr. Adam skupił się na fotografowaniu domków, bez ludzi w środku i przyszedł dopiero, kiedy przez łoki toki  usłyszał „Adam obiad” „Obiad Adam”. Oczywiście, to była drobna ściema, bo na obiad Adamowi przyszło jeszcze poczekać z dwie godziny. A, że wśród nas, było więcej dzieci niż dorosłych, to na obiad dostaliśmy całe morze pomidorówki z makaronem. Przecież wszyscy lubią pomidorówkę:P No dobra ja lubię ale znalazły się jednostki, które pogardziły, chociaż dzieci mówiły, że „Pyszna”.

sesja zdjęciowa na stronę www, fotografia reklamowa,, zawiaty,, ośrodek wczasowy

Jeszcze wtrącę Wam odnośnie łoki toki, przez które porozumiewamy się z Adamem na sesjach zdjęciowych. Tylko cii…., bo to nasza tajemnica. To łoki toki, to wcale nie jest łoki toki, tylko elektryczna niania z mikrofonem po obydwu stronach. Adam jak prawdziwy mężczyzna jest rozsądny i przewidywalny. Gdy już los zmusił go do nabycia niani, to kupił model przyszłościowy ;) . Wybrał taką, którą moglibyśmy później wykorzystywać w terenie na sesjach zdjęciowych, bo to przecież oczywiste, że dzieci dorosną i elektryczna niania w domu już nie będzie potrzebna a ze mną Adam zawsze rozmawiać będzie. Także w sumie nie od dziś, gdy robimy zdjęcia znajdując się w większej odległości od siebie wykorzystujemy elektroniczną nianie Adama.

Wracając do zdjęć, to sesja zdjęciowa na www rozgrywała się wszędzie, gdzie bawiły się dzieci. Działa to tak, wrzucasz gromadkę w dane miejsce, dajesz zabawki a one robią resztą. Hahaha dobry żart:P Właściwie to, ktoś zwykle te dzieci bardziej lub mniej umiejętnie próbuje zabawiać, żeby chociaż któreś raczyło spojrzeć w moją stronę. Było również przekupywanie żelkami. Ach te doświadczenie rodzicielskie Sylwii:) Przodowała też Martyna, najstarsza z fotografowanych dzieciaków. To ona przewodziła w całej gromadce i mówiła do najmłodszych: „Parz na Łysego i się uśmiechaj”! Zgrzeszyłbym, gdybym nie wspomniał, że Martyna to był mój ideał tego dnia, no dziecko skarb dla fotografa, uśmiecha się na zawołanie, ogarnia pozostałe dzieci, zabawki, gadżety, naprawdę idealny dziecięcy pomocnik fotografa. Bez niej byłoby naprawdę ciężko.

A sami fotografowani, kiedy trwała sesja zdjęciowa na www: jedno rodzeństwo, kobieta w cięży z dzieckiem, rodzina z dzieckiem i niemowlak – cała ekipa! W kinie może nawet daliby nam zniżkę bez posiadania karty dużej rodziny. A same sesje zdjęciowe: zabawy na plaży nad jeziorem, jazda na rowerach, piknik, odpoczynek na pomoście, trochę oblewania się wodą, czytanie książek na tarasie, wspólne posiłki, odpoczynek na kocu, karmienie zwierząt z mini zoo, chatka Zawiatka a w wykonaniu najmłodszych ogólnie harce i swawole.  Trzeba przyznać, że organizatorki sesji dobrały ekipę, znaczy  rodzinki,  do zdjęć fenomenalnie. Naprawdę wszyscy mówiliśmy wspólnym językiem, a nawet rozumieliśmy się bez słów. Nawet Pan Tata Krzysiek dawał rady choć był po meczu :) oczywista w telewizorni :)  Rodzinki GOOD JOB!

Ach te wakacje, takie męczące, że po wakacjach… to zwykle człowiek potrzebuje jeszcze kilku dni wolnego, żeby powrócić do rzeczywistości.

Zapraszamy na www.ZAWIATY.com – Twoje miejsce na Kaszubach :)

Zobacz także