fotografia produktowa, fotografia reklamowa, sesje reklamowe, Zdjęcia Produktowe, zdjęcia reklamowe

Perfekcyjna niedoskonałość – jak świat wpływa na zdjęcia reklamowe?

modelka: Sandra

odzież: HAZUKA

Ktoś, kto wymyślił tytuł Perfekcyjna niedoskonałość musi być niesłychanie mądrym i fajnym człowiekiem. Jemu zdjęcia reklamowe zrobiłbym z czystą przyjemnością.

Jakiś czas temu musiałem dorobić klucze do mieszkania a traf chciał, że odbiłem się od drzwi warsztatu. Zastałem kartkę „wracam za 5 minut”. Nauczony doświadczeniem, że stwierdzenie pięć minut może być dosłowne a może być również przenośnie uznałem, że obok jest empik – spożytkuję czas. Przeglądając półki trafiłem na Dukaja Perfekcyjną niedoskonałość, nie czytałem wcześniej – tak, było to dobrze spożytkowane pięć minut, wyszedłem z książką. Czas okazał się perfekcyjny. Przy powzięciu drugiej próby zakład był już otwarty. Gdyby osoba dorabiająca klucze była perfekcjonistą wróciłaby za dokładnie 5 minut. A gdyby nie, no cóż – 5 minut to pojęcie względne..

Zawsze lubiłem i szanowałem ludzi, którzy angażują się w swoją pracę. Po prostu lubią to co robią. Niezależnie od tego czy sprzedają jabłka w warzywniaku na rogu czy handlują w Sopocie Porsche.  Smuci mnie z kolei jak widzę ludzi, którzy tak bardzo męczą się w swojej pracy. Potrafię sobie wyobrazić, że budzą się rano i każdego poranka walczą ze sobą, żeby wyjść z domu. Zwykle wpływa na to zbiór czynników i nie zawsze jest to wina tych ludzi – może mają szefa mobbera, może nigdy nie sprawiało im przyjemności to co robią, może marzyli o czymś zupełnie innym, może znajdują się w tym miejscu z czystego przypadku, a może kiedyś to lubili ale oni się zmienili, świat się zmienił, praca się zmieniła, tylko oni dalej tkwią w tym samym miejscu chociaż woleliby być zupełnie gdzie indziej. Tych może rysuje się wiele…

Generalnie lubimy ludzi, którzy dobrze wykonują swoją pracę. Chodzimy do tego szewca a nie innego, ponieważ dobrze zeluje nam buty. Wybieramy tą fryzjerkę a nie inną, ponieważ nigdy nie popsuła nam odcieniu włosów. Wolimy pojechać dwie ulicę dalej do sklepu, w którym Pani się do nas uśmiecha i nie widzi problemu, kiedy pięć minut wybieramy marchewkę do zupy. Każda praca ma swoją specyfikę ale uśredniając tendencje, jeżeli ludzie lubią swoją pracę to jest wysoce prawdopodobne, że wykonują ją dobrze. A co więcej nie robią tego tylko i wyłącznie dla pieniędzy. Wychodzę z założenia, że pieniądze są po to, żebyśmy mogli żyć na pewnym, dobrym dla nas poziomie. Jeżeli pracujemy tylko dla pieniędzy to zwykle się nie uśmiechamy. Czasami musimy pracować tylko dla pieniędzy. Chociaż życzę Wam, żebyście nigdy nie byli w takiej sytuacji.

Identyczna zasada, która sprawdza się w przypadku szewca, Pani z warzywniaka i sprzedawcy drogich samochodów dotyczy fotografów. To w pewnym sensie perfekcjonizm chociaż zawsze niedoskonały. Czasami łapię się na tym, że zawsze dążę do wykonania pracy na piątkę. Wciąż nie do końca jestem zadowolony z efektu finalnego. Nawet jak oceniam coś na piątkę to myślę, że można byłoby zrobić to lepiej, na szóstkę. Zadaję sobie pytanie, czy to na pewno jest praca na piątkę? Z jednej strony dążenie do perfekcji jest dobre, ponieważ napędza całą machinę – myślenia, uczenia się, szukania nowych rozwiązań, wyzwań, wychodzenia na własne życzenie ze strefy komfortu. Nie chciałbym zatrzymać się w miejscu. Wyobrażam sobie, że za 40 lat ktoś powie o mnie – stary pies nowe sztuczki.

Wszystko wiąże się z naszymi celami zawodowymi i osobistymi. Tym po co robimy pewnie rzeczy. Czy tylko chcemy wykonać naszą pracę i do domu, czy jest coś głębiej? Pracujemy dla siebie, dla firmy, dla własnej firmy – dla kogo? Kierują nami różne motywacje. Niestety czasami się zawodzimy.

Jesteśmy już na takim etapie działalności, że nie wchodzimy w projekty, gdzie najważniejszym czynnikiem jest cena, a co jeszcze gorsza najniższa cena.

fotografia produktowa, fotografia reklamowa, sesje reklamowe, Zdjęcia Produktowe, zdjęcia reklamowe

Czy przy ‘najniższej cenie’ jest miejsce na jakość? Na gwarancję tego, że materiał będzie dobrze wykonany? Czy przy ‘najniższej cenie’ jest miejsce na wzajemną pomoc i współpracę tak, żeby efekt końcowy był na wysokim poziomie?

Pewne rzeczy faktycznie robię wystarczająco dobrze, na poziomie wystarczającym, na trójkę – na trójkę prasuje koszule, na trójkę podlewam kwiaty, na trójkę gotuję obiad, mógłbym nawet powiedzieć, że na trójkę prowadzę auto, ponieważ nie uważam tych rzeczy za najważniejszych na świecie. Są mi mniej lub bardziej obojętne. Uważam je za mało istotne w moim życiu. Fotografia do nich nie należy. Fotografia to już inna bajka. Zdjęcia reklamowe, zdjęcia produktowe, fotografia portretowa, fotografia reportażowa, fotografia studyjna, fotografia ślubna  – to już obszary, w których poziom powinien dążyć do perfekcjonizmu.

Weźmy na przykład ten tekst, mógłbym Wam napisać: to jest Sandra. Może ją kojarzycie. To zdjęcia reklamowe z wykorzystaniem marki Hazuka. Ją również powinniście znać. Jeżeli nie, zawsze możecie sprawdzić w google. Kropka. W końcu tu chodzi tylko o zdjęcia a nie tekst. Czy oby na pewno? Jedno zdjęcie tysiąc słów ale tysiąc słów to….

Nie lubię słowa profesjonalny. Czy dziś słowo doskonałość zostało zastąpione właśnie stwierdzeniem profesjonalny? Chociaż mi profesjonalny kojarzy się z trójką. W większości ludzie nie widzą potrzeby kupowania piątek. Ludziom wystarczą trójki. Oni zwykle nie widzą różnicy. I w większości przypadków to nie jest ich wina. Jak mają widzieć różnicę? Widzimy różnice jeżeli o czymś mamy jakiekolwiek pojęcie lub przykładowo –  jeżeli weźmiemy pod lupę zdjęcia reklamowe  – jakikolwiek zmysł artystyczny, duszę emocjonalną, wrażliwość na piękno. Może też dlatego tak dobrze dogaduję się z chłopakami z Timeless Gallery Group. Rozumujemy na tych samych płaszczyznach. Zarówno ja, jak i oni, widzimy różnicę. Czy Wasi klienci widzą różnicę? Czy Wasi szefowie widzą różnicę?

W innym przypadku, gdy nie ma wiedzy i nie ma wrażliwości – kopiemy się z koniem. Czasami polecam konia kopnąć, nawet jak jest prezesem w wielkiej korporacji. Zaryzykowałbym kopnięciem konia w sytuacji, gdy koń nie widzi różnicy między zdjęciem zrobionym komórką a zdjęciem zrobionym przez fotografa – ale klient już widzi! To ryzykowne podejście, bo możemy wygrać, gdy kopnięty koń nie zauważy, że go kopnęliśmy lub gdy wkopiemy mu do głowy trochę wiedzy. Natomiast, kopnięty koń jak tylko się spostrzeże, że został kopnięty to on również kopnie. A wtedy to lecimy w czasoprzestrzeni i rzeczoprzestrzeni. I nie jest to lot ani polot z wyobraźnią tylko ból istnienia. Takie kopnięcie konia to również nasze dążenie do perfekcji, jak my widzimy różnicę a koń nie, to możemy spotkać się ze stwierdzeniem:

„-Pani C**** i kto tu ma problem? – Chyba ja, bo Pan tu jest prezesem”.

W takim skrajnym przypadku po prostu się nie dogadujemy, nie mamy wspólnej płaszczyzny. Ktoś tu zrezygnuje z dalszych rozgrywek, i to raczej nie będzie prezes.

Możemy również spróbować wytłumaczyć, pokazać, nauczyć – to męczące podejście i czasochłonne ale opłacalne – koń nie osioł (nie obrażając osłów), może zrozumie. I przez to wypuścimy zdjęcia reklamowe na piątkę a nie na trójkę. My będziemy dumni ze swojej pracy i koń teraz też już będzie widział różnicę.

W końcu stawiamy przed sobą cele, żeby świat był trochę ładniejszy, żeby nie zalewać go wszechobecną szmirą, szitem, szarością i przeciętnością. Chcielibyśmy, żebyście jesienią  oglądając zdjęcia reklamowe nie mówili, że Wam smutno, chłodno i ponurom bo ta jesień taka brzydka  i smutna.

We wszystkim nie możemy być doskonali, perfekcyjni. W pewnych obszarach jesteśmy niedoskonali. Na tym opiera się gospodarka, rynek, zasady wymiany gospodarczej, outsourcing, wolny handel – generalnie cała ekonomia. Perfekcyjna niedoskonałość towarzyszy każdemu z nas. Jednak dobrze zrobimy dla świata jeżeli będziemy robić rzeczy, w których jesteśmy dobrzy i perfekcyjni a resztę, zostawimy ludziom, którzy się specjalizują w obszarach naszej niedoskonałości.

[Jedno zdjęcie tysiąc słów a tysiąc słów to… – Ten tekst ma 1194 słowa]

Zobacz także