fotografia produktowa, fotografia reklamowa, Zdjęcia Na WWW, zdjęcia produktów, Zdjęcia Produktowe

Jakiś czas temu spotkaliśmy się wraz z Mamą Iglarkową z okazji, od święta, z wynikłej potrzeby. Ta okazja była dość oczywista a potrzeba dość wielka, a nawet dwie, pierwsza ta najbardziej mnie intrygująca zawsze, nowe zabawki ! Druga natomiast,  jak pewnie zauważyliście to Święta Bożego Narodzenia. Zauważyliście? W sumie raczej trudno tą informację puścić mimo oczu. Każda galeria wystrojona, bombki to chyba od listopada błyszczą, światełka już od tygodni zaplecione w dziwaczna wzory, i tylko czekać aż w telewizorach Kevin znów zostanie sam w domu. Brakowało tylko Mikołaja rodem z amerykańskich filmów, który siedzi w centrum handlowym i słucha życzeń wszystkich grzecznych i niegrzecznych dzieci  w zakresie prezentów na święta. Świąteczna bańka rośnie, w galeriach brakuje miejsc parkingowych a ludzie robią się dość nerwowi a czasami gdzieniegdzie dochodzi do większych i mniejszych aktów wybuchu agresji. Znaczy się Święta :) .

Nie omieszkam podzielić się z Wami moimi dwoma obserwacjami społecznymi związanymi ze zbliżającym się czasem pokoju i radości, czytaj: czasem świątecznym. Obserwacja społeczna  A: Black Friday? What the fuck? Ale o co chodzi? Ten rok pokazał jak łatwo ulegamy manipulacji a amerykanizmy już oknami wlewają się do naszych domów, żeby w nich zamieszkać na stałe. Tego dnia dostałem SMSy praktycznie od wszystkich sklepów, które lubię, do tego tonę Newsletterów a większość stron internetowych atakowało mnie hasłem: „Black Friday”. Ale to nie wywołało mojego największego zdziwienia, szczęka mi opadła dopiero, kiedy zauważyłem, że to zadziałało. Wracając wieczorem ze zdjęć, uznałem, że zatrzymam się jeszcze po drodze w jakiejś galerii  i obczaje gazety foto w Empiku. Taki szybki look czy coś ciekawego… Skręcam, a tam korek. Wpadłem jak śliwka w kompot. Wszystko stoi. Na parkingu podziemnym miejsc brak. Zawijałem się z tego piekiełka ile sił w nogach. A skąd te zamieszanie? Promocja i kampanie medialne Black Friday podziałały na społeczeństwo, masowo ruszyliśmy na zakupu. Oficjalnie ogłaszam, że kolejna narodowa tradycja rodem z Ameryki przeniknęła niepostrzeżenie do naszej kultury.  Święta idą…  – a mówimy, że to w Stanach jest świąteczna histeria?

Obserwacja społeczna B:  Zamówiłem paczkę przez Inpost. Wieczorem dostaję jakiegoś dziwnego smsa o treści : „Twoja paczka do godz. 21:00 zaczeka WYJĄTKOWO PRZY paczkomacie [numer paczkomatu]. Przy odbiorze podaj kurierowi numer [ blablabla…] Jeżeli nie masz czasu, bez obaw, kiedy zwolni się miejsce w paczkomacie, przesyłka zostanie w nim umieszczona. Do zobaczenia.” Czytam dwa razy i zastanawiam się, czy naprawdę trzy godziny (była 18:00) ten biedny kurier stoi na zewnątrz przy paczkomacie i czeka na mnie? Niemożliwe, system się zwiesił … Jakieś jajca … A jednak podjeżdżam do paczkomatu a tam faktycznie stoi nie tylko biedny kurier ale też biedna długa kolejka ludzi. Kolejka swój początek ma w małym busie. Przypomniały mi się trochę czasy jak stałem z wiaderkami przy beczkowozie, bo wody brak a herbatę fajnie było wypić :D (pamiętacie sekwencję z Alternatyw 4, gdzie woda chrzczona była, znaczy wzbogacana minerami? ) Wracając do InPostowej przygody :)  W  tym busie kurier z latarką zrobioną z komórki szuka paczek. Na oko licząc w samochodzie ma z 500 przesyłek. System działa następująco: człowiek mówi kurierowi jaki ma numerek, a ten przerzuca paczka po paczce wszystkie przesyłki w samochodzie. Jeżeli znajdzie, na chwilę w powietrzu zawisa euforia. Jeżeli nie, poddaje się i mówi, żeby przyjść innego dnia. O dziwo nikt nie krzyczy, nikt się nie buntuje, panuje jakieś wewnętrzne zrozumienie dla tej „wyjątkowej” sytuacji. Chociaż ja czekałem, przez pół godziny stojąc w kolejce, kto pierwszy rzuci wrogie hasło. Spodziewałem się, że jedno słowo pociągnie za sobą falę nienawiści – Idą święta….  – tego dnia obyło się bez drastycznych scen, aczkolwiek w następnych dniach już się ‚rozlało’… Sieć, fb, fora-  wrzało …  dalej uważacie, że ta świąteczna histeria to tylko w Stanach?

fotografia produktowa, fotografia reklamowa, Zdjęcia Na WWW, zdjęcia produktów, Zdjęcia Produktowe

Wracając do potrzeb, która rodzą Święta to właśnie z Iglarkami staraliśmy się ten okres odrobinę złagodzić, trochę wykluczyć, a na pewno dobrze się przygotować. Mama Iglarkowa świąteczne renifery, małpki-ech te małpki :P ,  króliki i mikołaje szyła już od początku września. W październiku spotkaliśmy się na zdjęcia produktowe. Iglarki wypachnione, w odświętnych ubrankach, cudownych humorkach. Poszło nam jak z płatka. W końcu mamy wprawę we wzajemnej współpracy. Przy okazji, zdjęć produktowych, dwóch reniferowych osobników udało mi się namówić na spacer i tym oto sposobem powstały trochę inne zdjęcia, bo plenerowe, ze śniegiem i resztkami zieleni. Wszystko po to, żeby Iglarki prezentowały się jak najlepiej potrafią. Muszę też dodać że o tyle mam dobrze z Mamą Iglarkową, że jest otwarta na moje pomysły odnośnie zdjęć reklamowych i jej podopiecznymi :) stąd też folgując trochę mogę stworzyć choćby wersję zimową, czyli porwać jej do lasu lub też na mój ulubiony, mroczny styl :) w czeluściach magazynów … wiem średnio reklamowe, niektórzy nawet orzekną, że wcale … nie będę polemizował, ale czasem nie mogę oprzeć się pokusie pójścia pod  prąd… i co gorsza,  mega mi się podobają te mroczne ujęcia ;) ….

fotografia produktowa, fotografia reklamowa, Zdjęcia Na WWW, zdjęcia produktów, Zdjęcia Produktowe

A tak swoją drogą, może chcielibyście usłyszeć jak załącza się moja znajomość z Mamą Iglarkową?

Aga zanim poznała AM-ki miała jeden problem. Szyła piękne zabawki. Wiedziała o tym, że jej Iglarki są niepowtarzalne, mają charakter, widać ich niepowtarzalność tak zwaną duszę. Jednak Aga widziała to tylko na żywo. Gdy zrobiła Iglarkowi zdjęcie, to zabawka traciła to coś,  Aga mówiła, że Iglarkowi uciekła dusza. Mama Iglarkowa przez pewien czas biła się z myślami co z tym fantem zrobić  i jak problem rozwiązać, aż natknęła się na pojęcie: zdjęcia produktowe. Stety niestety, nie tylko ona ma taki problem ;) Zwyczajowo zrobione zdjęcie produktu, bez odpowiedniego światła i garści ‘know how’ traci swoją duszę, czy to anioł z drewna czy też zdjęcie kieliszka.

Biorąc pod uwagę, że Aga jest strasznie zapracowana, na nic nie ma czasu a jednak z uporem maniaka i samozaparciem godnym podziwu próbuje to wszystko ogarnąć, pewnego wieczoru napisała maile na adresy kilkunastu fotografów trójmiejskich z zapytaniem właśnie o zdjęcia produktowe. A, że jak już wspomniałem Aga na nic nie ma czasu, to zrobiła to w Sylwestra. Zgadnijcie ile osób odpisało Adze na maila wysłanego w Sylwestra? Jedna  – Michu :)  I tak trafił swój na swego. Wariat spotkał wariata.  Po tym fakcie, w ciągu kilku tygodni wstępnie określiliśmy plan działania, oczekiwania i plany. I suma sumarum  Iglarki w końcu mają zdjęcia produktowe, na których prezentują się równie pięknie jak w rzeczywistości ;)

Zobacz także